Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Regionalnie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Regionalnie. Pokaż wszystkie posty

piątek, 16 października 2020

Zwykły bigos

Jest coś bardzo uspokajającego w siekaniu i krojeniu. Te rytmiczne uderzenia nożem, możliwość skupienia się tylko na jednej , monotonnej trochę czynności. Do tego warto dołożyć zapach wywołujący wspomnienia. Bigos zawsze kojarzył mi się z rodzinnymi spotkaniami, z zimnem na dworze a ciepłem w kuchni i przy stole. Poza tym , nie będe oszukiwać - uwielbiam kiszoną kapustę. Przepis , którym się z Wami dzielę jest kompilacją wielu przepisów, wielu wykonań. Przyrządzanie bigosu uczy też cierpliwości , gdyż wymaga czasu.  Porcja, jaką Wam podaję jest na wielki gar, dla wielu, wielu osób bo bigos świetnie się zamraża.

BIGOS

Składniki:
- 5 kg kapusty kiszonej
- 1 mała główka kapusty białej
- 4 przeciery pomidorowe małe
- ok. 2 kg różnego rodzaju mięsa : łopatka, kiełbasa, schab, boczek.
- 5 dużych cebul
- pieprz, wędzona papryka słodka, sól do smaku.
- smalec do smażenia


Na początek kroję kapustę kiszoną. Nie odsączam jej z soku bo to dodaje smaczku. Białą kapustę szatkuję.  Po wykonaniu tych czynności , nie potrzebujecie iść na siłownię ;) Mięso kroję również w kawałki. W przypadku bigosu nie warto bać się tłustych kawałków - wszystko ma wpływ na smak.  Cebulę kroję w piórka. Na dobrze rozgrzanym smalcu obsmażam mięso. Pamiętajcie, żeby mięso nie było prosto z lodówki. Taka czynność pozwala na zamknieciu w mięsie wszystkich potrzebnych soków i smaku. W garnku, na małym ogniu, zaczynam dusić kapustę białą. Jeśli ma za mało soku, można dodać trochę wody. Po jakiejś godzinie dodajemy kapustę kiszoną i znów dusimy. Po pół godzinie następnej dodajemy mięso a na tłuszczu z mięsa smażymy cebulę. Po usmażeniu cebuli, wszystko razem ląduje w garnku z kapustą. Co jakiś czas wszystko mieszamy, mieszamy i mieszamy. Po 2 - 3 godzinach dodajemy przecier pomidorowy i znów na małym ogniu bigosik sobie się dusi. Na sam koniec , kiedy kapusta jest miękka, mięso jest miękkie dodajemy przyprawy.



czwartek, 20 sierpnia 2020

Lubawski Zagraj

Co region to obyczaj, w tym kulinarny. Przeprowadzając się w strony męża miałam okazję poznać smaki mazurskie ale też, te z bardziej lokalnej społeczności. Jednym z nich jest właśnie Zagraj. Jest to rodzaj kartoflanki z lanymi kluseczkami i tłustymi mięsami lub boczkiem. Idealna na chłodniejsze dni bo bardzo rozgrzewa ale też na mniej zasobną kieszeń, gdyż składniki na nią dość tanie i dostępne w każdym sklepie. Rodzaj kiełbasy można też sobie dowolnie wybrać - nawet może być wersja bez kiełbasy i też będzie dobra , choć oryginalnie jednak jest z nutą wędzonki. Idealnie nadają się do niej skóry z boczku lub wędzona kiełbasa. Jak wiecie gotuję zazwyczaj dla 5 osób i zupy na dwa dni więc sami zdecydujcie na ile porcji jest ta potrawa ;)

Składniki:

- 1,5 kg ziemniaków
- 2 marchewki
- kawałek korzenia selera ( wielkości spodu dłoni)
- 1 korzeń pietruszki
- 4-5 ziarna angielskiego
-  4-5 listków laurowych
- 2 cebule
- 2-3 pęta kiełbasy
- 3 ząbki czosnku
- skórka wędzona lub wędzone kości
- pieprz, sól do smaku
- natka pietruszki, seler naciowy do smaku

Do kluseczek:
- 2 jajka
-ok.100 g mąki
- 3 łyżki mleka
- szczypta soli

Ziemniaki myję, obieram i kroję w kostkę. Marchew kroję w plasterki. Resztę warzyw, prócz cebuli obieram. Wszystko wrzucam do garnka razem z wędzonką, listkami laurowymi i zielem angielskim. Zalewam wodą i zaczynam gotować. Kiełbasę kroję w półplasterki, cebulę w kosteczkę a czosnek bardzo drobno siekam. Podsmażam to wszystko na patelni.  Kiedy ziemniaki zmiękną dodaję zawartość patelni i seler naciowy drobno posiekany.  Jajka mieszam z mąką, mlekiem i odrobine soli na zwarte ciasto - gęstsze niż na naleśniki. Kiedy zupa będzie praktycznie ugotowana wrzucam za pomocą widelca lub lejka kluseczki do zupy. Gotuję dosłownie 3 minuty . Dopiero wtedy doprawiam pieprzem i solą - z tą ostatnią doradzam ostrożnie. Natką pietruszki jest dodawana bezpośrednio na talerz , gdyż dodaje to świeżości daniu. 


czwartek, 18 października 2018

Kartacze z mięsem z prażoną cebulką

 Było już słodko , teraz czas na coś konkretniejszego. Danie to jest tradycją w mojej rodzinie. Moja babcia przywiozła go ze swego rodzinnego domu, robiła go moja mama, ciotki a teraz zrobiłam i ja. Nie należy do dań prostych i szybkich ale do tych smacznych i sentymentalnych.  Jest dość tanie , bo nie oszukujmy się - w sezonie ziemniaki są dość portfeloznośne ;) Ważne jest by przyrządzając tę potrawę używać starych ziemniaków bo są dość mączyste a o to chodzi. Młode mają w sobie za dużo wody. Na pewno są gospodynie , które potrafią zrobić kartacze z młodych ziemniaków, jednak ja zalecam użycie tych starszych kartofli. Są też różne szkoły robienia kartaczy- ja przedstawiam Wam przepis według mojej rodziny i kłócić się nie będę, że są inne wersje przyrządzania tego dania. Do rzeczy jednak.

Składniki :
- 1 kg ziemniaków gotowanych
- 1 kg ziemniaków surowych
- 2 średnie cebule
- pól kilo mięsa gotowanego - może być z poprzedniego dnia albo z rosołu
- 2-3 ząbki czosnku
- garść natki pietruszki
- sól, pieprz, majeranek , kurkuma do smaku
- olej
- mąka pszenna i ziemniaczana
-  jajko

Wykonanie :
Na początek należy uprażyć  cebulkę. Praży się dość długo i może być podana nawet na zimno. Cebulkę pokroiłam w kostkę , wrzuciłam na patelnię i wlałam olej - tyle, żeby przykryć cebulę. Włączyłam średni ogień i zostawiam do uprażenia. Nawet za dużo mieszać nie trzeba - co jakiś czas zwróćcie uwagę, czy są pęcherzyki powietrza na cebulce i jaki ona ma kolor. Jeśli pęcherzyki są, znaczy jeszcze trzeba prażyć. Cebula będzie gotowa jak nabierze pięknego, brązowego koloru i będzie chrupka w smaku.
Mięso do farszu trzeba zemleć- jak do pasztetu, następnie dodałam jajko, posiekaną natkę, sól, pieprz , kurkumę , majeranek i sprasowany czosnek. Farsz powinien być nadmiernie słony, mieć odrobinę za dużo pieprzu i czosnku. Uwierzcie - po ugotowaniu kartaczy smak się zbilansuje. Jeśli będzie za mało przypraw może być za mdło.
Ziemniaki ugotowane przecisnęłam przez praskę a surowe starłam jak na placki ziemniaczane - na tarce o drobnych oczkach. Surowe ziemniaki u mnie w domu nakłada się na czystą  ściereczkę i wyciska sok. Sok wyciskamy do miski bo na dnie odłoży się drogocenna skrobia. Dlatego tak ważne jest aby ziemniaki miały jej dużo a mało wody.  Odciśnięte ziemniaki łączymy z ugotowanymi. Trzeba to zrobić w miarę szybko , żeby te surowe nie ściemniały. Dodajemy obie mąki- ilość zależy od tego ile w ziemniakach jest wody. Czy dobrze odcedziliście te gotowane i jakie były te surowe. Dodajemy też najpierw skrobię , która osadziła się na dnie soku z odciśniętych surowych ziemniaków. Mąki dodajemy po łyżce pszennej i ziemniaczanej. Wyrabiacie ciasto i patrzycie ile jeszcze tej mąki potrzeba.  Teraz możecie zrobić test ciasta- to pomysł pana Okrasy, z którego korzystam.  Kuleczkę ciasta wrzucamy do osolonego wrzątku i kiedy wypłynie, upłyną jakieś 3 minuty próbujecie. Jeśli jest dobre to znaczy, że ciasto również i nie będzie problemów z kartaczami ;)
Z ciasta najlepiej uformować duży wałek i odkrajać plastry. Taki plaster kładziecie sobie na dłoń  i rozgniatacie na całą szerokość i długość dłoni. Na środek kładziecie farsz i zalepiacie. Potem delikatnie formujecie roladę. Jeśli ciasto za bardzo klei się do dłoni wystarczy zmoczyć dłoń w zimnej wodzie. Odkładacie roladkę na oprószoną mąką deskę lub stolnicę. Wrzucamy kartacze do osolonego wrzątku - ja jeszcze do wody wrzucam majeranek. Gotujemy jakieś 3-5 minut od wypłynięcia. Dokładnie tyle ile potrzebowaliście na swoją kuleczkę próbną ;) Podaje się polane olejem z prażonej cebulki oraz posypuje cebulką.
Nie przejmujcie się, jak Wam nie wyjdzie dużo - dwa kartacze starczają na bardzo głodną osobę bo to dość syte danie ;)



Na koniec mała ciekawostka - moja babcia, jak zostawało jej ciasto, robiła z niego małe kuleczki i gotowała w mleku. Powstawała z tego podobno pyszna zupa mleczna. Nie wiem - mojej mamie ani mnie nigdy nie zostało ciasta. Mogę polegać jedynie na tym co mówi moja mama bo pamięta smak z dzieciństwa. Obiecuje jednak powiedzieć Wam jak tylko się dowiem - chyba, że ktoś z Was zechce podzielić się swoim doświadczeniem w komentarzu.

poniedziałek, 24 sierpnia 2015

Giuwacz

Dziś moja propozycja na kuchnię kujawsko - pomorską z odrobiną mnie - bo jakże by inaczej ;) Oryginalny przepis był prezentowany na regionalny święcie wieprzowiny  i ja nie mogłam się oprzeć , żeby nie spróbować go przyrządzić . Danie jest pyszne, pożywne i co najważniejsze - przemyca dużą ilość warzyw. Daje też duże pole do manewru składnikami; ) Wszystkie warzywa, które podaję o ile nie podaję inaczej są średniej wielkości.
Zapraszam do skorzystania  z przepisu i życzę smacznego:)

Giuwacz:
- 1 kg szynki wieprzowej
- 5 marchewek
- 3 korzenie pietrszuki
- 3 cukinie
- 3 słodkie papryki ( ja użyłam czerwonych)
- 4 pomidory
-- 8 ząbków czosnku
- 1 litr bulionu drobiowego lub warzywnego
- 1 słoiczek ( 30g) przecieru pomidorowego
- 1 papryczka chili
- 1 puszka groszku konserwowego
- masło/olej
- sól, pieprz, gałka muszkatołowa
- natka pietruszki lub natka kolendry

Mięso myjemy, osuszamy i kroimy w kostkę - ok 2cm . Na patelni lub w garnku rozgrzewamy tłuszcz ( ja do tego użyłam oleju) Podsmażany na nim mięso  a następnie zalewamy bulionem i rozpoczynamy duszenie. Dusimy ok.40min. Marchewkę, pietruszkę, papryki, cebulę, cukinie myjemy, obieramy i kroimy w kostkę. Czosnek obieramy i siekamy. Pomidory sparzamy, obieramy ze skórki i kroimy w kostkę, Rozgrzewamy tłuszcz na patelni ( ja tu użyłam masła z odrobiną oleju) na niego wrzucamy czosnek i cebulę i chwilę smażymy a następnie dodajemy marchew i pietruszkę i smażymy jeszcze koło 5 min. Wszystko przekładamy do garnka z mięsem.W tym czasie dodajemy ostrą papryczkę chili i pomidory. Na patelni na tłuszczu , który nam został podsmażamy paprykę i cukinie , które po mniej więcej 5-7 minutach przekładamy do mięsa. Dusimy wszystko do miękkości. Na koniec dodajemy przecier pomidorowy, groszek  i doprawiamy do smaku. danie na talerzu dekorujemy posiekaną natką lub kolendrą.