Dziś mięsko , które jest idealne na kanapki ale też będzie doskonałe na stół bożonarodzeniowy czy wielkanocny czy też na inne uroczystości. Robi się go prosto, a wychodzi smaczne i aromatyczne mięsko a z dodatkiem chrzanu to niebo w gębie :) Zapraszam :)
Boczek z majerankiem i czosnkiem
- 1 kg surowego boczku wieprzowego ze skórą
- 5 -6 dużych ząbków czosnku
-- majeranek suszony
- sól gruboziarnista
-- olej
Boczek myjemy i osuszamy. Solidną łyżkę oleju z łyżeczką soli , dwoma ząbkami czosnku i dwiema łyżeczkami majeranku dokładnie ze sobą rozcieramy w moździerzu. Taką marynatą dokładnie smarujemy mięso , przykrywamy folią spożywczą i wstawiamy do lodówki na min 12 h. Po upływie tego czasu ( nie myjcie mięsa) ostrym nożem ( ostrożnie, żeby palców nie pokaleczyć) nacinamy skórę w kratkę. Nacinamy a nie przecinamy to dość ważne. Pozostały czosnek kroimy w słupki i wsadzamy w nacięcia. Całość posypujemy jeszcze majerankiem. Wkładamy do formy do pieczenia , zakrywamy folią lub pokrywką od formy i pieczemy ok.40 min w 180C . Po tym czasie zdejmujemy folię lub pokrywkę i dopiekamy na złoty kolor. Po wyjęciu mięsa z piekarnika czekamy ok.10 min zanim je pokroimy żeby zatrzymać soki.
Kuchnia jest miejscem gdzie rodzą się, wybuchają, wygaszają i umierają emocje. W mojej kuchni doświadczysz terapeutycznego działania gotowania.
czwartek, 20 sierpnia 2015
środa, 19 sierpnia 2015
Garus z wiśniami i lanymi kluseczkami
Garus czyli staropolski chłodnik z owocami w takie ciepłe dni jak teraz jest idealną propozycją na posiłek. Robi się go szybko, prosto, tanio a przede wszystkim schłodzony zaspokoja nie tylko głód ale i pragnienie. Ja zrobiłam z wiśniami gdyż moja wiśnia dość obficie w tym roku obrodziła ale możecie w ten sam sposób zrobić go z każdymi sezonowymi owocami gdyż zasada jest taka sama
Garus z wiśniami i lanymi kluseczkami
- ok. 1 kg wiśni ( najlepiej wydrylowanych)
- cukier do smaku
- woda
Lane kluseczki
Tu zasada jest prosta na jedną osobę przypada jedno jajko a na jedno jajko : 2 łyżki mleka, 4 łyżki mąki i trochę soli. Wszystko razem mieszamy.
Wiśnie zalewamy wodą i gotujemy do miękkości . Po zagotowaniu dosładzamy do smaku. Kiedy ugotuje się dość soczysty kompot za pomocą lejka o dość szerokim zakończeniu wlewamy do garnka kluseczki. One praktycznie robią się same. Gotujemy ok. 3 do 5 min. Zupę schładzamy i podajemy :)
Garus z wiśniami i lanymi kluseczkami
- ok. 1 kg wiśni ( najlepiej wydrylowanych)
- cukier do smaku
- woda
Lane kluseczki
Tu zasada jest prosta na jedną osobę przypada jedno jajko a na jedno jajko : 2 łyżki mleka, 4 łyżki mąki i trochę soli. Wszystko razem mieszamy.
Wiśnie zalewamy wodą i gotujemy do miękkości . Po zagotowaniu dosładzamy do smaku. Kiedy ugotuje się dość soczysty kompot za pomocą lejka o dość szerokim zakończeniu wlewamy do garnka kluseczki. One praktycznie robią się same. Gotujemy ok. 3 do 5 min. Zupę schładzamy i podajemy :)
wtorek, 18 sierpnia 2015
Kalfior "Przysmak sułtana"
To taki przepis znaleziony w jednej z moich wielu książek kucharskich. Zaintrygował mnie ale jakoś nie miałam w zapasie nigdy kalafiora - teraz na wypróbowanie tej inskrypcji zakupiłam specjalnie to warzywko, na które jest sezon w końcu i trzeba je jeść i spróbowałam . Połączenie nietypowe bo w końcu jajko i migdały ale smak ...intrygująco ....jaki? sprawdźcie sami ;)
Kalafior " Przysmak Sułtana"
- 1 mały kalfior
- 2 jajka kurze ugotowane na twardo
- garść migdałów
- szczypta cukru
- łyżka masła
- coś zielonego dla koloru i smaku ( koperek, natka pietruszki, kolendry)
Kalafior myjemy, dzielimy na różyczki i gotujemy w osolonym i trochę posłodzonym wrzątku tak aby nie był ani za miękki ani za twardy. U mnie to wyszło ok.12 min po zagotowaniu wody. Odcedzamy. Jajka drobniutko siekamy.
Migdały sparzamy , obieramy ze skórki i kroimy w słupki. Następnie podsmażamy na maśle na brązowy kolor. Kiedy migdały będą brązowieć posypujemy szczyptą cukru.
Na talerzu układamy kalafior, naokoło posypujemy jajko a na wierzch kalafiora polewamy masło z migdałami ( ważne, żeby zrobić to póki ciepłe). Przystrajamy zielonymi elementami.
Kalafior " Przysmak Sułtana"
- 1 mały kalfior
- 2 jajka kurze ugotowane na twardo
- garść migdałów
- szczypta cukru
- łyżka masła
- coś zielonego dla koloru i smaku ( koperek, natka pietruszki, kolendry)
Kalafior myjemy, dzielimy na różyczki i gotujemy w osolonym i trochę posłodzonym wrzątku tak aby nie był ani za miękki ani za twardy. U mnie to wyszło ok.12 min po zagotowaniu wody. Odcedzamy. Jajka drobniutko siekamy.
Migdały sparzamy , obieramy ze skórki i kroimy w słupki. Następnie podsmażamy na maśle na brązowy kolor. Kiedy migdały będą brązowieć posypujemy szczyptą cukru.
Na talerzu układamy kalafior, naokoło posypujemy jajko a na wierzch kalafiora polewamy masło z migdałami ( ważne, żeby zrobić to póki ciepłe). Przystrajamy zielonymi elementami.
poniedziałek, 17 sierpnia 2015
Gofry razowe z borówkami
Gofry razowe z borówkami ( mi wyszło 10 sztuk)
- 100g mąki razowej
- 100g mąki pszennej
- 2 duże jajka
- 100 ml oleju
- 300ml pełnego mleka (3,2%)
- 3-4 łyżki cukru brązowego ( ale jak dacie biały też dobrze będzie)
- 1 łyżka proszku do pieczenia
- szczypta soli
- 1 łyżeczka cynamonu
- 100-150 g borówek
W jednej misce mieszamy jajka z mlekiem i olejem. W drugiej misce mieszamy mąki, cukier, sól i cynamon. Delikatnie łączymy suche składniki z płynnymi. Dokładnie mieszamy tak aby nie było grudek. Na koniec wsypujemy borówki i delikatnie mieszamy. Pieczemy w gorącej gofrownicy lub w 200C w piekarniku ( jeśli macie taką formę jak ja ) aż do uzyskania złotego koloru. Studzimy na kratce.
niedziela, 14 czerwca 2015
Kostka truskawkowa
Sezon truskawkowy w pełni więc trzeba go wykorzystywać ile się da. Na moim blogu znajdziecie bardzo dużo przepisów na ciasta, ciasteczka czy przetwory z tymi jakże pysznymi owocami. Dziś jednak co nowego - pomysł przyszedł pod wpływem chwili i jak to u mnie bywa troszkę z braku czasu na wykonanie ;) Zapraszam Was na pyszne ciacho - może wykorzystacie pomysł na zbliżający się Dzień Ojca?
Kostka truskawkowa
Biszkopt
- 7 dużych jajek kurzych ( ja miałam XL bo od sąsiadki co hoduje kurki ;) )
- 200 g cukru
- 3 łyżki wrzątku
- 250 g mąki tortowej ( 450)
- 70g mąki ziemniaczanej
- pół łyżeczki proszku do pieczenia
Poncz
- 1 kieliszek słodkiego likieru wiśniowego lub truskawkowego z wodą ( możecie dodać też kompot truskawkowy jak chcecie bez alkoholu)
Krem truskawkowy
- 300 g masła miękkiego
- 200 g truskawek
- 200 g cukru pudru ( mniej jeśli macie słodkie truskawki)
- 1 kieliszek ( 25g) mocnego alkoholu
Do tego krem krówkowy ( jednej ze znanych firm)+ mleko do jego wykonania, świeże truskawki, troszkę lisków mięty do dekoracji i czekoladowe dekoracje ( opcjonalnie)
Całą zabawę zaczynamy od upieczenia biszkoptu. Białka oddzielamy od żółtek.Białka ubijamy na sztywno. Żółtka ubijamy z cukrem do białości a następnie, nie przerywając mieszania, wlewamy szybko wrzątek i dalej mieszamy. Dodajemy połowę piany z białek i delikatnie mieszamy. Następnie dodajemy obie przesiane mąki z proszkiem i dalej delikatnie mieszamy. Na koniec dodajemy drugą połowę białek. Znów mieszamy. Całość przekładamy do blachy prostokątnej o wymiarach 33X23cm, wyłozonej wcześniej papierem do pieczenia i wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 170C ( z termoobiegiem) na 10 min po czym zmniejszamy temp do 150-160C i pieczemy ok.40 min jeszcze. Jak biszkopt odstaje od boków blachy znaczy , że jest gotowy. Wyłączamy piekarnik i przy otwartych drzwiczkach czekamy jeszcze ok.10min.
Biszkopt póki gorący ostrożnie wykładamy na czystą ściereczkę i pozostawiamy do wystudzenia. Po tym czasie kroimy go na dwie lub 3 części ( ja miałam 3)
Miękkie masło dokładnie ubijamy z cukrem pudrem i dodajemy zmiksowane truskawki. Krem krówkowy robimy według opisu na opakowaniu.
Biszkopt skraplamy ponczem, układamy warstwę masy truskawkowej przykładamy drugim biszkoptem, znów masa truskawkowa plus świeże truskawki , znów przykrywamy biszkoptem. Dociskamy delikatnie. Na wierzchu układamy krem krówkowy, zdobimy listkami mięty , świezymi truskawkawkami i czekoladowymi dekoracjami . Całość musi z godzinę lub dwie postać w lodówce.
Kostka truskawkowa
Biszkopt
- 7 dużych jajek kurzych ( ja miałam XL bo od sąsiadki co hoduje kurki ;) )
- 200 g cukru
- 3 łyżki wrzątku
- 250 g mąki tortowej ( 450)
- 70g mąki ziemniaczanej
- pół łyżeczki proszku do pieczenia
Poncz
- 1 kieliszek słodkiego likieru wiśniowego lub truskawkowego z wodą ( możecie dodać też kompot truskawkowy jak chcecie bez alkoholu)
Krem truskawkowy
- 300 g masła miękkiego
- 200 g truskawek
- 200 g cukru pudru ( mniej jeśli macie słodkie truskawki)
- 1 kieliszek ( 25g) mocnego alkoholu
Do tego krem krówkowy ( jednej ze znanych firm)+ mleko do jego wykonania, świeże truskawki, troszkę lisków mięty do dekoracji i czekoladowe dekoracje ( opcjonalnie)
Całą zabawę zaczynamy od upieczenia biszkoptu. Białka oddzielamy od żółtek.Białka ubijamy na sztywno. Żółtka ubijamy z cukrem do białości a następnie, nie przerywając mieszania, wlewamy szybko wrzątek i dalej mieszamy. Dodajemy połowę piany z białek i delikatnie mieszamy. Następnie dodajemy obie przesiane mąki z proszkiem i dalej delikatnie mieszamy. Na koniec dodajemy drugą połowę białek. Znów mieszamy. Całość przekładamy do blachy prostokątnej o wymiarach 33X23cm, wyłozonej wcześniej papierem do pieczenia i wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 170C ( z termoobiegiem) na 10 min po czym zmniejszamy temp do 150-160C i pieczemy ok.40 min jeszcze. Jak biszkopt odstaje od boków blachy znaczy , że jest gotowy. Wyłączamy piekarnik i przy otwartych drzwiczkach czekamy jeszcze ok.10min.
Biszkopt póki gorący ostrożnie wykładamy na czystą ściereczkę i pozostawiamy do wystudzenia. Po tym czasie kroimy go na dwie lub 3 części ( ja miałam 3)
Miękkie masło dokładnie ubijamy z cukrem pudrem i dodajemy zmiksowane truskawki. Krem krówkowy robimy według opisu na opakowaniu.
Biszkopt skraplamy ponczem, układamy warstwę masy truskawkowej przykładamy drugim biszkoptem, znów masa truskawkowa plus świeże truskawki , znów przykrywamy biszkoptem. Dociskamy delikatnie. Na wierzchu układamy krem krówkowy, zdobimy listkami mięty , świezymi truskawkawkami i czekoladowymi dekoracjami . Całość musi z godzinę lub dwie postać w lodówce.
środa, 10 czerwca 2015
Pieczeń "gołąbkowa"
Dziś mój eksperyment kulinarny - dawno już nie miałam okazji poszaleć w kuchni więc gotowanie sprawiło mi podwójną przyjemność:) jest to danie w miarę tanie, szybkie ale niezwykle smaczne. Zioła, kapusta, cebula no i oczywiście mięsko i ryż - wszystko zapieczone a nie gotowane czy smażone - takie gołąbki troszkę w innym wydaniu. Polecam serdecznie jako danie obiadowe lub na kanapki :)
Pieczeń " gołąbkowa"
- 1 kg mięsa mielonego
- 2 woreczki ugotowanego ryżu ( 200g)
- 2 jajka
- 3-4 łyżki bułki tartej
- kilka listków poszatkowanej białej kapusty
- 1 cebula
- 3 ząbki czosnku
- garść ( spora) ulubionych świezych ziół ( u mnie lubczyk, natka pietruszki, szczypiorek, koper, rozmaryn, tymianek, szałwia)
- sól, pieprz do smaku
- oliwa , majeranek do posypania wierzchu
Cebulę obieramy, drobno kroimy, czosnek siekamy . Podsmażamy chwilę wszystko na odrobinie oliwy bądź oleju. Mięso łączymy z ryżem, kapustą, podsmażoną cebulą i czosnkiem. Zioła siekamy drobno i dodajemy do masy. Wbijamy jajka, dodajemy bułkę tartą i mieszamy wszystko dokładnie. Na koniec doprawiamy solą i pieprzem. Długą keksówkę wykładamy folią aluminiową i wkładamy tam masę mięsną. Polewamy wierzch oliwą i posypujemy obficie majerankiem. Pieczemy w temp.180C ( termoobieg) przez około godzinę.
Pieczeń " gołąbkowa"
- 1 kg mięsa mielonego
- 2 woreczki ugotowanego ryżu ( 200g)
- 2 jajka
- 3-4 łyżki bułki tartej
- kilka listków poszatkowanej białej kapusty
- 1 cebula
- 3 ząbki czosnku
- garść ( spora) ulubionych świezych ziół ( u mnie lubczyk, natka pietruszki, szczypiorek, koper, rozmaryn, tymianek, szałwia)
- sól, pieprz do smaku
- oliwa , majeranek do posypania wierzchu
Cebulę obieramy, drobno kroimy, czosnek siekamy . Podsmażamy chwilę wszystko na odrobinie oliwy bądź oleju. Mięso łączymy z ryżem, kapustą, podsmażoną cebulą i czosnkiem. Zioła siekamy drobno i dodajemy do masy. Wbijamy jajka, dodajemy bułkę tartą i mieszamy wszystko dokładnie. Na koniec doprawiamy solą i pieprzem. Długą keksówkę wykładamy folią aluminiową i wkładamy tam masę mięsną. Polewamy wierzch oliwą i posypujemy obficie majerankiem. Pieczemy w temp.180C ( termoobieg) przez około godzinę.
piątek, 29 maja 2015
Sałatka "grillowa"
Dziś znów szybka i prosta sałatka grillowa . Trochę pomidorków, trochę sałaty - uwielbiany przeze mnie koperek, trochę mozzarelli i nic więcej do szczęścia nie trzeba. Nie pokazałam Wam tu sosów bo moim zdaniem takowy nie jest potrzebny ale jeśli chcielibyście sos to polecam albo vinegret albo koperkowy.
Sałatka grillowa
- 1 główka sałaty strzępiastej
- 1 opakowanie pomidorków koktajlowych ( u mnie odmiana truskawkowa)
- mozzarella
- koperek
- sól, pieprz do smaku ( ew. ulubiony sos)
Sałatę myjemy , osuszamy i rwiemy na kawałeczki. Pomidorki myjemy i kroimy na pół. Mozzarellę dzielimy na cząstki ( ja użyłam maleńkiej łyżeczki do wykrawania kulek z owoców),koperek rwiemy lub tniemy . Wszystko razem mieszamy i oprószamy solą i pieprzem lub polewamy sosem .
Sałatka grillowa
- 1 główka sałaty strzępiastej
- 1 opakowanie pomidorków koktajlowych ( u mnie odmiana truskawkowa)
- mozzarella
- koperek
- sól, pieprz do smaku ( ew. ulubiony sos)
Sałatę myjemy , osuszamy i rwiemy na kawałeczki. Pomidorki myjemy i kroimy na pół. Mozzarellę dzielimy na cząstki ( ja użyłam maleńkiej łyżeczki do wykrawania kulek z owoców),koperek rwiemy lub tniemy . Wszystko razem mieszamy i oprószamy solą i pieprzem lub polewamy sosem .
czwartek, 28 maja 2015
Sałatka ziemniaczana na grilla
Witajcie po bardzo dłuuuuuuuuuugiej przerwie :) to znów ja nadaję Mam nadzieję, że kłopoty w końcu poszły sobie na inne podwórko zwłaszcza choroby włącznie z mononukleozą mojego dziecka i teraz znów mogę wrócić do gotowania i spędzania czasu z Wami ;)
Na dzień dobry wracam z pyszną , prostą i jakże użyteczną sałatką na grilla , którą być może jedliście nie raz a może jeszcze nie próbowaliście. Polecam z serca:)
Sałatka ziemniaczana na grilla
- 4 duże ugotowane ziemniaki ( mogą być z dnia poprzedniego)
- 2 duże zielone ogórki
- 100-150ml śmietany 18%
- koperek
- 2-3 ząbki czosnku ( zależy , jak kto lubi )
- sól, pieprz do smaku
Ziemniaki kroimy w kosteczkę. Podobnie robimy z umytymi i obranymi ze skórki ogórkami. Czosnek przeciskamy przez praskę i dodajemy do warzyw. Zalewamy śmietaną, dodajemy drobno posiekany koperek, mieszamy. Doprawiamy przed samym podaniem bo ogórki jak wiecie lubią puszczać dużo soku pod wpływem soli ;)
Na dzień dobry wracam z pyszną , prostą i jakże użyteczną sałatką na grilla , którą być może jedliście nie raz a może jeszcze nie próbowaliście. Polecam z serca:)
Sałatka ziemniaczana na grilla
- 4 duże ugotowane ziemniaki ( mogą być z dnia poprzedniego)
- 2 duże zielone ogórki
- 100-150ml śmietany 18%
- koperek
- 2-3 ząbki czosnku ( zależy , jak kto lubi )
- sól, pieprz do smaku
Ziemniaki kroimy w kosteczkę. Podobnie robimy z umytymi i obranymi ze skórki ogórkami. Czosnek przeciskamy przez praskę i dodajemy do warzyw. Zalewamy śmietaną, dodajemy drobno posiekany koperek, mieszamy. Doprawiamy przed samym podaniem bo ogórki jak wiecie lubią puszczać dużo soku pod wpływem soli ;)
sobota, 14 marca 2015
Cytrynowa drożdżówka do odrywania
Oczekujemy wszyscy wiosny z utęsknieniem. Wypatrujemy pąków na drzewach, pierwszych kwiatów, ptaków przylatujących do kraju ale wciąż mamy zimę a jak zima to i cytrusy. Moja propozycja to wykorzystajmy to co wciąż jest czyli cytryny a w zasadzie i skórkę i sok z tych jakże smacznych owoców. Powstało ciasto, które bardzo szybko zniknęło - stąd taka a nie inna fotografia ale smak....rodzina zażyczyła sobie częściej jadać tę drożdżówkę i choć wymaga ciut więcej pracy niż ta zwykła myślę , że warto :)
Cytrynowa drożdżówka do odrywania
- pół opakowania suchych drożdży ( opakowanie 7g)
- 2,5 szklanki mąki ( ok 350g) + trochę do podsypania
- 2 duże kurze jajka ( albo 3 mniejsze)
- szklanka cukru
- 200g masła ( w tym połowa miękkie)
- dwie duże cytryny
- ok 100ml mleka ( ciepłego)
-szczypta soli
- ok 100ml wody
- cukier wanilinowy lub ekstrakt z wanilii ( pół łyżeczki) albo pasta waniliowa
Cytryny sparzamy a następnie ścieramy z nich skórkę i wyciskamy sok. Skórkę mieszamy z połową cukru i odstawiamy. Mąkę mieszamy z połową cukru, drożdżami w misce. Mleko podgrzewamy z połową masła ale tylko do momentu aż masło się rozpuści a następnie dodajemy sok z cytryny, wodę i odstawiamy do ostudzenia. Dodajemy wanilię , mieszamy i dodajemy do suchych składników. Zaczynamy miksować, dodajemy sól i po jednym jajku. Miksujemy lub mieszamy do momentu aż składniki się połączą ale ciasto wciąż będzie lepkie. Wtedy podsypujemy mąką stolnicę i wyjmujemy ciasto i dalej wyrabiamy ręką aż stanie się elastyczne, gładkie i będzie odchodzić od ręki. Przekładamy do miski obsypanej mąką, przykrywamy ściereczką i zostawiamy na około godzinkę do wyrośnięcia.
Formę keksową ( ok 22x12cm) smarujemy tłuszczem. Ciasto po wyrośnięciu wałkujemy na prostokąt mniej więcej o wymiarach 50x30cm, smarujemy go masłem i tniemy na 5 poprzecznych pasów. Na pierwszym pasie rozsypujemy cukier ze skórką, przykrywamy drugim, znów posypujemy, znów przykrywamy i tak do końca. Kończymy warstwą cukru. Tak przygotowane ciasto znów kroimy na ok. 6 pasków i układamy je na sztorc w keksówce ale tak, żeby zostało trochę luźnego miejsca ( u mnie ok.2cm z kazdej strony) po bokach. Zostawiamy znów pod przykryciem do wyrośnięcia a następnie , jeżeli został Wam cukier posypujemy na wierzchu i wkładamy do piekarnika nagrzanego do 160C( termoobieg) i pieczemy ok.30-40min aż ciasto się ładnie zrumieni.
Ciasto jak sama nazwa wskazuje nie wymaga krojenia - świetnie się odrywa a jeszcze lepiej smakuje :)
Cytrynowa drożdżówka do odrywania
- pół opakowania suchych drożdży ( opakowanie 7g)
- 2,5 szklanki mąki ( ok 350g) + trochę do podsypania
- 2 duże kurze jajka ( albo 3 mniejsze)
- szklanka cukru
- 200g masła ( w tym połowa miękkie)
- dwie duże cytryny
- ok 100ml mleka ( ciepłego)
-szczypta soli
- ok 100ml wody
- cukier wanilinowy lub ekstrakt z wanilii ( pół łyżeczki) albo pasta waniliowa
Cytryny sparzamy a następnie ścieramy z nich skórkę i wyciskamy sok. Skórkę mieszamy z połową cukru i odstawiamy. Mąkę mieszamy z połową cukru, drożdżami w misce. Mleko podgrzewamy z połową masła ale tylko do momentu aż masło się rozpuści a następnie dodajemy sok z cytryny, wodę i odstawiamy do ostudzenia. Dodajemy wanilię , mieszamy i dodajemy do suchych składników. Zaczynamy miksować, dodajemy sól i po jednym jajku. Miksujemy lub mieszamy do momentu aż składniki się połączą ale ciasto wciąż będzie lepkie. Wtedy podsypujemy mąką stolnicę i wyjmujemy ciasto i dalej wyrabiamy ręką aż stanie się elastyczne, gładkie i będzie odchodzić od ręki. Przekładamy do miski obsypanej mąką, przykrywamy ściereczką i zostawiamy na około godzinkę do wyrośnięcia.
Formę keksową ( ok 22x12cm) smarujemy tłuszczem. Ciasto po wyrośnięciu wałkujemy na prostokąt mniej więcej o wymiarach 50x30cm, smarujemy go masłem i tniemy na 5 poprzecznych pasów. Na pierwszym pasie rozsypujemy cukier ze skórką, przykrywamy drugim, znów posypujemy, znów przykrywamy i tak do końca. Kończymy warstwą cukru. Tak przygotowane ciasto znów kroimy na ok. 6 pasków i układamy je na sztorc w keksówce ale tak, żeby zostało trochę luźnego miejsca ( u mnie ok.2cm z kazdej strony) po bokach. Zostawiamy znów pod przykryciem do wyrośnięcia a następnie , jeżeli został Wam cukier posypujemy na wierzchu i wkładamy do piekarnika nagrzanego do 160C( termoobieg) i pieczemy ok.30-40min aż ciasto się ładnie zrumieni.
Ciasto jak sama nazwa wskazuje nie wymaga krojenia - świetnie się odrywa a jeszcze lepiej smakuje :)
piątek, 13 marca 2015
Śledzik w oleju z cebulką
Na początek chciałabym przeprosić za długą przerwę w dodawaniu przepisów. Nie zapomniałam o Was jedynie los ciężko dotknął nasz dom i musieliśmy przeprowadzić wiele zmian i zmierzyć się ze smutną rzeczywistością. Jednak powoli wszystko wraca do normy i postaram się , w związku ze zbliżającymi się świętami , podzielić się z Wami moimi pomysłami na potrawy nowe i te tradycyjne.
Na początek śledzik z cebulką w oleju- najprostszy , najsmaczniejszy- taki z zeszytu mojej nieodżałowanej Tesciowej. Zapraszam :)
Śledzik w oleju z cebulką
- 5 płatów śledziowych solonych ( u mnie wyszło pół kilo)
- 2 łyżki oleju rzepakowego( u mnie, jak ktoś lubi więcej to według uznania)
- 1 średnia cebulka
- ew. pieprz do smaku
Śledzie moczymy w wodzie przez około 2 godziny. Wylewamy wodę, jeszcze płuczemy i osuszamy delikatnie. Kroimy w kawałeczki. Cebulkę kroimy w drobną kosteczkę.
Na dnie słoika ( 600-700ml) układamy warstwowo - śledzika, zalewamy odrobiną oleju, posypujemy delikatnie cebulką i ew. pieprzem i znów układamy śledzie i tak aż do końca produktów. Słoik zamykamy i zostawiamy w lodówce. Śledzie nadają się od razu do konsumpcji jednak po paru godzinach są jeszcze lepsze . Mogą w takim stanie postać kilka dni w lodówce.
Na początek śledzik z cebulką w oleju- najprostszy , najsmaczniejszy- taki z zeszytu mojej nieodżałowanej Tesciowej. Zapraszam :)
Śledzik w oleju z cebulką
- 5 płatów śledziowych solonych ( u mnie wyszło pół kilo)
- 2 łyżki oleju rzepakowego( u mnie, jak ktoś lubi więcej to według uznania)
- 1 średnia cebulka
- ew. pieprz do smaku
Śledzie moczymy w wodzie przez około 2 godziny. Wylewamy wodę, jeszcze płuczemy i osuszamy delikatnie. Kroimy w kawałeczki. Cebulkę kroimy w drobną kosteczkę.
Na dnie słoika ( 600-700ml) układamy warstwowo - śledzika, zalewamy odrobiną oleju, posypujemy delikatnie cebulką i ew. pieprzem i znów układamy śledzie i tak aż do końca produktów. Słoik zamykamy i zostawiamy w lodówce. Śledzie nadają się od razu do konsumpcji jednak po paru godzinach są jeszcze lepsze . Mogą w takim stanie postać kilka dni w lodówce.
Subskrybuj:
Posty (Atom)