Oczekujemy wszyscy wiosny z utęsknieniem. Wypatrujemy pąków na drzewach, pierwszych kwiatów, ptaków przylatujących do kraju ale wciąż mamy zimę a jak zima to i cytrusy. Moja propozycja to wykorzystajmy to co wciąż jest czyli cytryny a w zasadzie i skórkę i sok z tych jakże smacznych owoców. Powstało ciasto, które bardzo szybko zniknęło - stąd taka a nie inna fotografia ale smak....rodzina zażyczyła sobie częściej jadać tę drożdżówkę i choć wymaga ciut więcej pracy niż ta zwykła myślę , że warto :)
Cytrynowa drożdżówka do odrywania
- pół opakowania suchych drożdży ( opakowanie 7g)
- 2,5 szklanki mąki ( ok 350g) + trochę do podsypania
- 2 duże kurze jajka ( albo 3 mniejsze)
- szklanka cukru
- 200g masła ( w tym połowa miękkie)
- dwie duże cytryny
- ok 100ml mleka ( ciepłego)
-szczypta soli
- ok 100ml wody
- cukier wanilinowy lub ekstrakt z wanilii ( pół łyżeczki) albo pasta waniliowa
Cytryny sparzamy a następnie ścieramy z nich skórkę i wyciskamy sok. Skórkę mieszamy z połową cukru i odstawiamy. Mąkę mieszamy z połową cukru, drożdżami w misce. Mleko podgrzewamy z połową masła ale tylko do momentu aż masło się rozpuści a następnie dodajemy sok z cytryny, wodę i odstawiamy do ostudzenia. Dodajemy wanilię , mieszamy i dodajemy do suchych składników. Zaczynamy miksować, dodajemy sól i po jednym jajku. Miksujemy lub mieszamy do momentu aż składniki się połączą ale ciasto wciąż będzie lepkie. Wtedy podsypujemy mąką stolnicę i wyjmujemy ciasto i dalej wyrabiamy ręką aż stanie się elastyczne, gładkie i będzie odchodzić od ręki. Przekładamy do miski obsypanej mąką, przykrywamy ściereczką i zostawiamy na około godzinkę do wyrośnięcia.
Formę keksową ( ok 22x12cm) smarujemy tłuszczem. Ciasto po wyrośnięciu wałkujemy na prostokąt mniej więcej o wymiarach 50x30cm, smarujemy go masłem i tniemy na 5 poprzecznych pasów. Na pierwszym pasie rozsypujemy cukier ze skórką, przykrywamy drugim, znów posypujemy, znów przykrywamy i tak do końca. Kończymy warstwą cukru. Tak przygotowane ciasto znów kroimy na ok. 6 pasków i układamy je na sztorc w keksówce ale tak, żeby zostało trochę luźnego miejsca ( u mnie ok.2cm z kazdej strony) po bokach. Zostawiamy znów pod przykryciem do wyrośnięcia a następnie , jeżeli został Wam cukier posypujemy na wierzchu i wkładamy do piekarnika nagrzanego do 160C( termoobieg) i pieczemy ok.30-40min aż ciasto się ładnie zrumieni.
Ciasto jak sama nazwa wskazuje nie wymaga krojenia - świetnie się odrywa a jeszcze lepiej smakuje :)
Kuchnia jest miejscem gdzie rodzą się, wybuchają, wygaszają i umierają emocje. W mojej kuchni doświadczysz terapeutycznego działania gotowania.
sobota, 14 marca 2015
piątek, 13 marca 2015
Śledzik w oleju z cebulką
Na początek chciałabym przeprosić za długą przerwę w dodawaniu przepisów. Nie zapomniałam o Was jedynie los ciężko dotknął nasz dom i musieliśmy przeprowadzić wiele zmian i zmierzyć się ze smutną rzeczywistością. Jednak powoli wszystko wraca do normy i postaram się , w związku ze zbliżającymi się świętami , podzielić się z Wami moimi pomysłami na potrawy nowe i te tradycyjne.
Na początek śledzik z cebulką w oleju- najprostszy , najsmaczniejszy- taki z zeszytu mojej nieodżałowanej Tesciowej. Zapraszam :)
Śledzik w oleju z cebulką
- 5 płatów śledziowych solonych ( u mnie wyszło pół kilo)
- 2 łyżki oleju rzepakowego( u mnie, jak ktoś lubi więcej to według uznania)
- 1 średnia cebulka
- ew. pieprz do smaku
Śledzie moczymy w wodzie przez około 2 godziny. Wylewamy wodę, jeszcze płuczemy i osuszamy delikatnie. Kroimy w kawałeczki. Cebulkę kroimy w drobną kosteczkę.
Na dnie słoika ( 600-700ml) układamy warstwowo - śledzika, zalewamy odrobiną oleju, posypujemy delikatnie cebulką i ew. pieprzem i znów układamy śledzie i tak aż do końca produktów. Słoik zamykamy i zostawiamy w lodówce. Śledzie nadają się od razu do konsumpcji jednak po paru godzinach są jeszcze lepsze . Mogą w takim stanie postać kilka dni w lodówce.
Na początek śledzik z cebulką w oleju- najprostszy , najsmaczniejszy- taki z zeszytu mojej nieodżałowanej Tesciowej. Zapraszam :)
Śledzik w oleju z cebulką
- 5 płatów śledziowych solonych ( u mnie wyszło pół kilo)
- 2 łyżki oleju rzepakowego( u mnie, jak ktoś lubi więcej to według uznania)
- 1 średnia cebulka
- ew. pieprz do smaku
Śledzie moczymy w wodzie przez około 2 godziny. Wylewamy wodę, jeszcze płuczemy i osuszamy delikatnie. Kroimy w kawałeczki. Cebulkę kroimy w drobną kosteczkę.
Na dnie słoika ( 600-700ml) układamy warstwowo - śledzika, zalewamy odrobiną oleju, posypujemy delikatnie cebulką i ew. pieprzem i znów układamy śledzie i tak aż do końca produktów. Słoik zamykamy i zostawiamy w lodówce. Śledzie nadają się od razu do konsumpcji jednak po paru godzinach są jeszcze lepsze . Mogą w takim stanie postać kilka dni w lodówce.
czwartek, 8 stycznia 2015
Ciasto fasolowe
Witam serdecznie w Nowym Roku :) U mnie od poczatku się dzieje a dzieje ale nie zapominam o Was - mam głowę pełną nowych pomysłów kulinarnych i mam nadzieję, że spędzicie kolejny lub może pierwszy ( ale nie ostatni ) rok ze mną i moją kuchnią :) Tym razem dzielę się z Wami przepisem na ciasto fasolowe. Jest fantastyczne - bez mąki , tłuszczu i cukru - samo ciasto jest niezwykle proste i zdrowe - natomiast zgrzeszyłam sobie z masą do ciasta bo my jednak lubimy słodkie;) Przepis na podstawowe ciasto fasolowe wzięłam z bloga Cytrynowa Kuchnia. Przyznam , że pozmieniałam trochę proporcje pod nasz gust ale i tak wyszło świetne więc zapraszam do wypróbowania.
Ciasto fasolowe
Ciasto:
- 1 puszka czerwonej fasoli ( 400g)
- 3 kurze , średniej wielkości jajka
- 100 ml jogurtu greckiego
- 200 ml miodu
- 2 kopiaste łyżki kakao
- 1 łyżeczka sody oczyszczonej
- 1, 5 łyżeczki proszku do pieczenia
- 5 kopiastych łyżek otrąb żytnich
Masa śmietanowo - serowa
- 500ml śmietany kremówki ( 30%)
- 250 g serka mascarpone
- 100 g cukru pudru
Fasolę przepłukujemy pod zimną wodą dokładnie a następnie odrobinę osuszamy. Najlepiej papierowym ręcznikiem - tak aby było jak najmniej wody. Tak przygotowaną fasolę wrzucamy do blendera i chwilę miksujemy a następnie dodajemy jajko i znów miksujemy a potem następne i znów miksujemy.Przelewamy masę do miski, dodajemy kolejne jajko i pozostałe "mokre" składniki czyli jogurt i miód. Otreby i kakao oraz sodą i proszkiem mieszamy w osobnej misce. Miksujemy mokre składniki po czym powoli dodajemy suche składniki. Formę ( u mnie keksowa 22x12cm) wykładamy papierem do pieczenia i przelewamy do niej ciasto. Pieczemy w 180C przez około 45-50 min.
Śmietanę ubijamy na sztywno z cukrem i dodajemy serek mascarpone. Ciasto po przestudzeniu kroimy wzdłuż na pół i przekładamy kremem. Całość smarujemy pozostałym kremem i możemy dowolnie ozdobić. Wstawiamy do lodówki na co najmniej 30 min do schłodzenia.
Ciasto fasolowe
Ciasto:
- 1 puszka czerwonej fasoli ( 400g)
- 3 kurze , średniej wielkości jajka
- 100 ml jogurtu greckiego
- 200 ml miodu
- 2 kopiaste łyżki kakao
- 1 łyżeczka sody oczyszczonej
- 1, 5 łyżeczki proszku do pieczenia
- 5 kopiastych łyżek otrąb żytnich
Masa śmietanowo - serowa
- 500ml śmietany kremówki ( 30%)
- 250 g serka mascarpone
- 100 g cukru pudru
Fasolę przepłukujemy pod zimną wodą dokładnie a następnie odrobinę osuszamy. Najlepiej papierowym ręcznikiem - tak aby było jak najmniej wody. Tak przygotowaną fasolę wrzucamy do blendera i chwilę miksujemy a następnie dodajemy jajko i znów miksujemy a potem następne i znów miksujemy.Przelewamy masę do miski, dodajemy kolejne jajko i pozostałe "mokre" składniki czyli jogurt i miód. Otreby i kakao oraz sodą i proszkiem mieszamy w osobnej misce. Miksujemy mokre składniki po czym powoli dodajemy suche składniki. Formę ( u mnie keksowa 22x12cm) wykładamy papierem do pieczenia i przelewamy do niej ciasto. Pieczemy w 180C przez około 45-50 min.
Śmietanę ubijamy na sztywno z cukrem i dodajemy serek mascarpone. Ciasto po przestudzeniu kroimy wzdłuż na pół i przekładamy kremem. Całość smarujemy pozostałym kremem i możemy dowolnie ozdobić. Wstawiamy do lodówki na co najmniej 30 min do schłodzenia.
poniedziałek, 22 grudnia 2014
Toruńskie pierniki flisaka
W moim domu pachnie już pomarańczami i wszelkimi korzennymi przyprawami :) a ja wstawiam Wam przepis na pyszne i trochę nietypowe pierniki a mianowicie pierniki flisaka - przepis przywieziony z Muzeum Piernika w Toruniu. Polecam spróbować takiej wersji . Jeśli boicie się, że nie zmiękną Wam już do Świąt włóżcie je do szklanego naczynia wraz ze szklanką wody i zamknijcie pokrywę - wtedy pierniczki ładnie zmiękną :)
Toruńskie pierniki flisaka
- 1 szklanka brązowego cukru
- 3/4 szklanki miodu
- 5 dkg masła ( miękkiego)
- 2 jajka
- 2 i 2/3 mąki pszennej
- 3/4 szklanki ( u mnie wyszło 80g)płatków migdałowych
- 3/4 szklanki ( u mnie 90g) orzechów laskowych
- 3 łyżki kakao
- 1 łyżka cynamonu
- 1 łyżeczka zmielonego imbiru
- 1/2 łyżeczki potłuczonych goździków
- szczypta soli
- 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
MIgdały i orzechy miksujemy i dodajemy do mąki. Do suchych składników dodajemy kakao, przyprawy korzenne i proszek do pieczenia. Masło z cukrem i miodem dokładnie ucieramy a potem wbijamy po jajku. Na koniec powoli wciąż ubijając dodajemy suche składniki. Ciasto wyrabiamy na gładkie a następnie albo rozwałkowujemy albo ugniatamy ręką zamoczoną w wodzie ( jest dość lepiące)i wycinamy kształty. Pieczemy w 180-C ok. 12-13 min ( z termoobiegiem). Po wystygnięciu dekorujemy dowolnie.
Toruńskie pierniki flisaka
- 1 szklanka brązowego cukru
- 3/4 szklanki miodu
- 5 dkg masła ( miękkiego)
- 2 jajka
- 2 i 2/3 mąki pszennej
- 3/4 szklanki ( u mnie wyszło 80g)płatków migdałowych
- 3/4 szklanki ( u mnie 90g) orzechów laskowych
- 3 łyżki kakao
- 1 łyżka cynamonu
- 1 łyżeczka zmielonego imbiru
- 1/2 łyżeczki potłuczonych goździków
- szczypta soli
- 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
MIgdały i orzechy miksujemy i dodajemy do mąki. Do suchych składników dodajemy kakao, przyprawy korzenne i proszek do pieczenia. Masło z cukrem i miodem dokładnie ucieramy a potem wbijamy po jajku. Na koniec powoli wciąż ubijając dodajemy suche składniki. Ciasto wyrabiamy na gładkie a następnie albo rozwałkowujemy albo ugniatamy ręką zamoczoną w wodzie ( jest dość lepiące)i wycinamy kształty. Pieczemy w 180-C ok. 12-13 min ( z termoobiegiem). Po wystygnięciu dekorujemy dowolnie.
poniedziałek, 15 grudnia 2014
Pierogi ze szpinakiem, ziemniakami i pomidorami
Dziś coś jarskiego i bardzo ciekawego na wigilijny stół. Propozycja dla wszystkich , którzy do tradycyjnych dań chcą dodać troszkę nowości . Pierogi są pyszne, zdrowe i uważam dość ciekawe. Do farszu dodałam suszonego szczypiorku Piątnicy - jest to interesująca przyprawa, która w kuchni może znaleźć wiele różnych zastosowań. Polecam tą przyprawę jak również inne z tego sklepu :)
Pierogi ze szpinakiem, ziemniakami i pomidorami
Ciasto:
- 300g mąki + do podsypania
- 2 łyżki gęstego jogurtu naturalnego greckiego
-szklanka ciepłej wody
- pół łyżeczki soli
Farsz
- 400 g szpinaku mrożonego
- 300g ugotowanych i sprasowanych ziemniaków ( mogą być z poprzedniego dnia)
- 400 g pomidorków koktajlowych
- 100g serka topionego
- 3 ząbki czosnku
- garść suszonego szczypiorku - u mnie z Piatnicy ( może być też pęczek świeżego)
- sól, pieprz, gałka muszkatołowa - do smaku
- 1 łyżka masła
Na początek robimy farsz. Na patelni rozpuszczamy masło. Na masło wrzucamy szpinak i troszkę go podsmażamy, Dodajemy przeciśnięty przez praskę czosnek oraz pokrojone w ćwiartki pomidorki. Wszystko chwilę podsmażamy po czym dodajemy ziemniaki. Dokładnie podsmażamy co jakiś czas mieszając a na koniec doprawiamy do smaku szczypiorkiem, gałką, solą i pieprzem. Odstawiamy do przestudzenia,
W tym czasie zabieramy się za ciasto. Z mąki, wody i jogurtu oraz soli wyrabiamy delikatne i elastyczne ciasto. Jeżeli mąki jest za mało - wystarczy dosypać. Ciasto zostawiamy na chwilę w misce i przykrywamy ją ciepłym talerzem ( dobrze jest potrzymać go chwilę w gorącej wodzie ). Po jakiś 10 min wyjmujemy ciasto , rozwałkowujemy , wycinamy koła a na środek każdego układamy łyżeczkę farszu i zlepiamy. Ja tym razem użyłam do zlepiania zwykłego widelczyka do ciasta.
Gotujemy pierożki w osolonej wrzącej wodzie około 3-5 min od wypłynięcia.
Z góry przepraszam na zdjęcie ale zależało mi , żebyście zobaczyli jak to wygląda w środku a masa szpinakowa jakkolwiek baaardzo smaczna nie do końca jest fotogeniczna ;)
Pierogi ze szpinakiem, ziemniakami i pomidorami
Ciasto:
- 300g mąki + do podsypania
- 2 łyżki gęstego jogurtu naturalnego greckiego
-szklanka ciepłej wody
- pół łyżeczki soli
Farsz
- 400 g szpinaku mrożonego
- 300g ugotowanych i sprasowanych ziemniaków ( mogą być z poprzedniego dnia)
- 400 g pomidorków koktajlowych
- 100g serka topionego
- 3 ząbki czosnku
- garść suszonego szczypiorku - u mnie z Piatnicy ( może być też pęczek świeżego)
- sól, pieprz, gałka muszkatołowa - do smaku
- 1 łyżka masła
Na początek robimy farsz. Na patelni rozpuszczamy masło. Na masło wrzucamy szpinak i troszkę go podsmażamy, Dodajemy przeciśnięty przez praskę czosnek oraz pokrojone w ćwiartki pomidorki. Wszystko chwilę podsmażamy po czym dodajemy ziemniaki. Dokładnie podsmażamy co jakiś czas mieszając a na koniec doprawiamy do smaku szczypiorkiem, gałką, solą i pieprzem. Odstawiamy do przestudzenia,
W tym czasie zabieramy się za ciasto. Z mąki, wody i jogurtu oraz soli wyrabiamy delikatne i elastyczne ciasto. Jeżeli mąki jest za mało - wystarczy dosypać. Ciasto zostawiamy na chwilę w misce i przykrywamy ją ciepłym talerzem ( dobrze jest potrzymać go chwilę w gorącej wodzie ). Po jakiś 10 min wyjmujemy ciasto , rozwałkowujemy , wycinamy koła a na środek każdego układamy łyżeczkę farszu i zlepiamy. Ja tym razem użyłam do zlepiania zwykłego widelczyka do ciasta.
Gotujemy pierożki w osolonej wrzącej wodzie około 3-5 min od wypłynięcia.
Z góry przepraszam na zdjęcie ale zależało mi , żebyście zobaczyli jak to wygląda w środku a masa szpinakowa jakkolwiek baaardzo smaczna nie do końca jest fotogeniczna ;)
niedziela, 14 grudnia 2014
Świąteczny śmietanowiec
Oto propozycja jak najbardziej w temacie i kolorystyce zbliżających się Świąt ale skierowana głównie dla naszych milusińskich. Jest zdrowa, kolorowa i pyszna co potwierdza mój własny krytyk kulinarny lat prawie 4 :D Polecam na wykonanie tego ciasta/deseru bo nie wymaga wiele pracy a jest alternatywą dla ciężkich makowców i innych kremowych ciast, których na pewno nie zabraknie na świątecznych stołach.
Świąteczny śmietanowiec
- 500ml śmietany 30%
- 2 galaretki - czerwona i zielona + woda do ich rozpuszczenia ( ok.350ml na jedną)
- 3 łyżki żelatyny
- 400 g truskawek ( mrożonych)
- 1 laska wanilii lub
- 150 g cukru
Śmietanę wlewamy do rondelka, dosypujemy cukier i zaczynamy gotować. Laskę wanilii kroimy na pół , wydrążamy pestki i wrzucamy do śmietany - pozostałość również wrzucamy do płynu dla zwiększenia smaku i aromatu. Doprowadzamy do wrzenia i zdejmujemy z ognia . Dodajemy żelatynę i szybciutko i energicznie mieszamy , żeby nie powstały grudki. Studzimy i dzielimy na pół. Jedną połówkę wlewamy do formy i wkładamy do lodówki, Jak będzie zastygać dodajemy truskawki i zalewamy galaretką czerwoną. Kiedy będzie zastygać dodajemy drugą połowę masy śmietanowej - znów odkładamy do zastygnięcia a na koniec zalewamy zieloną galaretką,
Żeby sobie ułatwić możemy formę, w której będziemy przygotowywać ciasto wyłożyć folią spożywczą - potem bardzo łatwo można wyjąć je z formy :)
Świąteczny śmietanowiec
- 500ml śmietany 30%
- 2 galaretki - czerwona i zielona + woda do ich rozpuszczenia ( ok.350ml na jedną)
- 3 łyżki żelatyny
- 400 g truskawek ( mrożonych)
- 1 laska wanilii lub
- 150 g cukru
Śmietanę wlewamy do rondelka, dosypujemy cukier i zaczynamy gotować. Laskę wanilii kroimy na pół , wydrążamy pestki i wrzucamy do śmietany - pozostałość również wrzucamy do płynu dla zwiększenia smaku i aromatu. Doprowadzamy do wrzenia i zdejmujemy z ognia . Dodajemy żelatynę i szybciutko i energicznie mieszamy , żeby nie powstały grudki. Studzimy i dzielimy na pół. Jedną połówkę wlewamy do formy i wkładamy do lodówki, Jak będzie zastygać dodajemy truskawki i zalewamy galaretką czerwoną. Kiedy będzie zastygać dodajemy drugą połowę masy śmietanowej - znów odkładamy do zastygnięcia a na koniec zalewamy zieloną galaretką,
Żeby sobie ułatwić możemy formę, w której będziemy przygotowywać ciasto wyłożyć folią spożywczą - potem bardzo łatwo można wyjąć je z formy :)
wtorek, 2 grudnia 2014
Bogracz
Dziś moja wersja bogracza. Jest bardzo łagodna ale jeśli chcecie mieć ostrzejszą wersję wystarczy dodać do zupy sosu tabasco jak mój mąż i już macie ten smaczek :D. Teraz jest lekki mrozik więc taka rozgrzewająca zupka z dodatkową bagietką pełnoziarnistą na pewno Was doskonale rozgrzeje.
Bogracz
- 70dkg wołowiny ( u mnie łopatka)
- 2 papryki czerwone ( ale ja na przekór wzięłam jedną zieloną ;)
- 2 puszki pomidorów krojonych
- 1 duża biała cebula
- 3 ząbki czosnku
- 6-7 dużych ziemniaków
- sól, pieprz, wędzona słodka papryka, gałka muszkatołowa ew. tabasco ( ale z tym to radzę delikatnie)
- 1 łyżka dobra smalcu
- mąka do mięsa
Mięso myjemy , osuszamy i tniemy w kostkę. Oprószamy mąką.Obsmażamy na gorącym smalcu. Paprykę tniemy w paseczki i wrzucamy do garnka, do tego dokładamy pomidory z przecierem , który mają w środku . Kiedy mięso będzie obsmażone dodajemy do papryki i pomidorów a na pozostałym tłuszczu szklimy pokrojoną w plastry cebulę i przeciśnięty przez praskę czosnek a po zeszkleniu dodajemy do reszty. Zalewamy wodą tyle, żeby była zupa a nie tradycyjny gulasz. Dusimy około 1,5 godziny na małym ogniu a następnie dodajemy pokrojone w kostkę ziemniaki ( obrane wcześniej) i gotujemy jeszcze pół godzinki. Jak dodacie ziemniaki spójrzcie czy nie trzeba dodać wody. Doprawiamy na samym końcu bo wołowina nie lubi soli w trakcie gotowania :)
Bogracz
- 70dkg wołowiny ( u mnie łopatka)
- 2 papryki czerwone ( ale ja na przekór wzięłam jedną zieloną ;)
- 2 puszki pomidorów krojonych
- 1 duża biała cebula
- 3 ząbki czosnku
- 6-7 dużych ziemniaków
- sól, pieprz, wędzona słodka papryka, gałka muszkatołowa ew. tabasco ( ale z tym to radzę delikatnie)
- 1 łyżka dobra smalcu
- mąka do mięsa
Mięso myjemy , osuszamy i tniemy w kostkę. Oprószamy mąką.Obsmażamy na gorącym smalcu. Paprykę tniemy w paseczki i wrzucamy do garnka, do tego dokładamy pomidory z przecierem , który mają w środku . Kiedy mięso będzie obsmażone dodajemy do papryki i pomidorów a na pozostałym tłuszczu szklimy pokrojoną w plastry cebulę i przeciśnięty przez praskę czosnek a po zeszkleniu dodajemy do reszty. Zalewamy wodą tyle, żeby była zupa a nie tradycyjny gulasz. Dusimy około 1,5 godziny na małym ogniu a następnie dodajemy pokrojone w kostkę ziemniaki ( obrane wcześniej) i gotujemy jeszcze pół godzinki. Jak dodacie ziemniaki spójrzcie czy nie trzeba dodać wody. Doprawiamy na samym końcu bo wołowina nie lubi soli w trakcie gotowania :)
piątek, 28 listopada 2014
Sałatka śniadaniowa
Jak wiecie mój piekarnik nadal w słodkim stanie niebytu więc mój nieustanny głód próbowania nowych rzeczy jest niestety niezwykle mało zaspokajany - zwłaszcza w takim okresie przedświątecznej głowy pełnej pomysłów. Od czego jednak są inne przyrządy kuchenne bo jednak kuchenka działa :) Dzis pokażę Wam moje śniadanie - po zabieganym poranku ( na pewno każda mama zrozumie) takie śniadanko odnowi siły witalne i chyba nikt się nie przyczepi , że nie jest zdrowe :D Robi się je w 5 minut więc skomplikowane nie jest - pyszne sałaty, pomidorki koktajlowe, trochę papryki, zotarella i pyszny omlecik :D
Sałatka śniadaniowa ( dla jednej osoby)
- garść mixu sałat
- 1/4 strąka żółtej papryki
- 4-5 pomidorków koktajlowych
- 5 mini - mozarelli ( zotarelli)
- troszkę zielonej pietruszki
- omlet z dwóch jajek
Omlet kroimy w paseczki - to samo robimy z papryką. Pomidorki kroimy w ćwiartki. Wszystko razem mieszamy. ( Wszystkie składniki można pomieszac i pokroić w trakcie smażenia omletu a jego samego dodac na końcu)
Sałatka śniadaniowa ( dla jednej osoby)
- garść mixu sałat
- 1/4 strąka żółtej papryki
- 4-5 pomidorków koktajlowych
- 5 mini - mozarelli ( zotarelli)
- troszkę zielonej pietruszki
- omlet z dwóch jajek
Omlet kroimy w paseczki - to samo robimy z papryką. Pomidorki kroimy w ćwiartki. Wszystko razem mieszamy. ( Wszystkie składniki można pomieszac i pokroić w trakcie smażenia omletu a jego samego dodac na końcu)
czwartek, 27 listopada 2014
Ryba w occie
Oto smak moich wigilii i nie tylko :) Rybka idealnie pasująca na wszelkie świeta i imprezy. Zbliżają się andrzejki więc jako zakąska - rewelacja. nawet mój mąż, który jak wiecie ( lub jeszcze nie) nie jada ryb prócz śledzi potrafi zjeść samodzielnie zawartość całego litrowego słoika więc musi po prostu być smaczna. Polecam z serca bo jest cudowna i ma jeszcze jedną zaletę - można ją bezpiecznie przechowywać w słoiku przez wiele dni a nawet tygodni :)Może na zdjęciu nie wyglada rewelacyjnie ale smak.....to jest moje umami :D
Ryba w occie( porcja na dwa litrowe słoiki)
- ok 1,5 kg ryby morskiej( ja użyłam dorsza)
- sól, pieprz
- olej do smażenia
- 1 duża cebula biała
- liście laurowe, ziele angielskie
Zalewa:
- zalewy używa się w stosunku 1:5 czyli na jeden litr wody 200 ml octu i 5 łyżek cukru, 1 łyżka soli
Rybę myjemy, osuszamy i kroimy w kawałeczki. Oprószamy solą i pieprzem i obsmażamy na złoty kolor na gorącym oleju. Słoiki myjemy i wyparzamy. Układamy rybę w słoikach. Cebulę kroimy w krążki - nie za grube i wkładamy do ryby. Dokładamy kilka sztuk ziela i ze dwa listki laurowe na słoik.
Składniki zalewy dodajemy do garnka i zagotowujemy delikatnie - tak żeby się cukier rozpuścił ale nie za mocno. Zalewamy rybę ( nie studzimy zalewy). Zakręcamy słoik. Ryba jest najlepsza po jednej , dwóch dobach.
Ryba w occie( porcja na dwa litrowe słoiki)
- ok 1,5 kg ryby morskiej( ja użyłam dorsza)
- sól, pieprz
- olej do smażenia
- 1 duża cebula biała
- liście laurowe, ziele angielskie
Zalewa:
- zalewy używa się w stosunku 1:5 czyli na jeden litr wody 200 ml octu i 5 łyżek cukru, 1 łyżka soli
Rybę myjemy, osuszamy i kroimy w kawałeczki. Oprószamy solą i pieprzem i obsmażamy na złoty kolor na gorącym oleju. Słoiki myjemy i wyparzamy. Układamy rybę w słoikach. Cebulę kroimy w krążki - nie za grube i wkładamy do ryby. Dokładamy kilka sztuk ziela i ze dwa listki laurowe na słoik.
Składniki zalewy dodajemy do garnka i zagotowujemy delikatnie - tak żeby się cukier rozpuścił ale nie za mocno. Zalewamy rybę ( nie studzimy zalewy). Zakręcamy słoik. Ryba jest najlepsza po jednej , dwóch dobach.
wtorek, 25 listopada 2014
Szynka bardzo świąteczna
Idą święta a co za tym idzie pewnie myśl o zrobieniu na nie jakiegoś mięska przeszła niejednej osobie przez główkę. Może więc skusicie się na ten przepis . Wykorzystałam w nim moje ulubione świąteczne zapachy - cytrusy z goździkami, orzechy a do tego czerwone wytrawne wino. Wyobraźcie to sobie: siedzicie przy kominku, jest ciepło, blask ognia oświetla pomieszczenie, w stroiku pachną aromatyczne cytrusy i przyprawy korzenne, w łapce lampka wina a za oknem świat otulony białą kołderką....a na talerzu szyneczka :D Zapraszam :)
Szynka bardzo świąteczna
- 1,2 kg szynki wieprzowej
- goździki
- 1 duża pomarańcz
- 1 duża cytryna
- 50-100 ml wina czerwonego wytrawnego
- 2 łyżki oleju orzechowego
Szynkę dokładnie myjemy, osuszamy i na całej powierzchni wciskamy w mięso goździki. Dalej dokładnie nacieramy olejem orzechowym. Następnie kroimy w średnie plastry cytrynę i pomarańczę i obkładamy nimi mięso w naczyniu - z każdej strony. Polewamy czerwonym winem po całej objętości mięsa. Naczynie przykrywamy albo ceramicznym innym naczyniem ( np talerzem) albo przykrywamy folią spożywczą i odkładamy do zimnego pomieszczenia na co najmniej dobę - im dłużej tym lepiej. Ja marynowałam 36 godzin. W ciagu marynowania co 12 godzin warto przewracać mięso na drugą stronę, żeby się dobrze zamarynowało.
Po zakończeniu marynowania szynkę owijamy sznurkiem i nadajemy jej kształt a następnie dokładnie obsmażamy na gorącym tłuszczu z każdej strony , przekładamy do naczynia żaroodpornego ( ja przełożyłam też cytrusy z marynaty dla lepszego efektu ale już nie jest to konieczne) przykrywamy naczynie folią aluminiową lub przykryciem firmowym naczynia i pieczemy w 180C przez 1 i 15 min po czym zdejmujemy przykrycie i dopiekamy.
Szynka bardzo świąteczna
- 1,2 kg szynki wieprzowej
- goździki
- 1 duża pomarańcz
- 1 duża cytryna
- 50-100 ml wina czerwonego wytrawnego
- 2 łyżki oleju orzechowego
Szynkę dokładnie myjemy, osuszamy i na całej powierzchni wciskamy w mięso goździki. Dalej dokładnie nacieramy olejem orzechowym. Następnie kroimy w średnie plastry cytrynę i pomarańczę i obkładamy nimi mięso w naczyniu - z każdej strony. Polewamy czerwonym winem po całej objętości mięsa. Naczynie przykrywamy albo ceramicznym innym naczyniem ( np talerzem) albo przykrywamy folią spożywczą i odkładamy do zimnego pomieszczenia na co najmniej dobę - im dłużej tym lepiej. Ja marynowałam 36 godzin. W ciagu marynowania co 12 godzin warto przewracać mięso na drugą stronę, żeby się dobrze zamarynowało.
Po zakończeniu marynowania szynkę owijamy sznurkiem i nadajemy jej kształt a następnie dokładnie obsmażamy na gorącym tłuszczu z każdej strony , przekładamy do naczynia żaroodpornego ( ja przełożyłam też cytrusy z marynaty dla lepszego efektu ale już nie jest to konieczne) przykrywamy naczynie folią aluminiową lub przykryciem firmowym naczynia i pieczemy w 180C przez 1 i 15 min po czym zdejmujemy przykrycie i dopiekamy.
Subskrybuj:
Posty (Atom)